Sampler: Elton John

Rocket Man [Rakieciarz] Dwunastego kwietnia 1961 roku człowiek (Jurij Gagarin) po raz pierwszy poszybował w kosmos, a dwudziestego lipca 1969 roku inny człowiek (Neil Armstrong) po raz pierwszy przespacerował się po Księżycu. To musiało – i nadal musi – działać na wyobraźnię. Bo któż z nas – i to nie tylko w okresie dziecięcym – nie śnił o kosmosie? O tym, żeby poczuć na własnej skórze (skafandrze?) właściwie nieskończoną przestrzeń, żeby ...

Czytaj dalej

Sampler: Joan Jett & Peaches

W odróżnieniu od wcześniejszych odcinków Samplerowego cyklu tekst, do lektury którego Państwo przystępują, powinno się raczej nazwać mashupem. A to dlatego, że – w myśl definicji mashupu – potraktować go można jako próbę połączenia dwu piosenek w jedną spójną całość. Rezultatem takiego zabiegu niekoniecznie będzie pojedynczy utwór muzyczny, choć od oczywistej ich wspólnotowości – tematycznej, historycznej, wzajemnie powiązanej – nie sposób uciec. Bad Reputation [Zła reputacja…] Joan Jett Zaczyna Joan Jett (prawdziwe nazwisko: ...

Czytaj dalej

Sampler: Tool

Eulogy [Ostatnie pożegnanie] Od momentu swojego oficjalnego powstania w 1951 roku, mający swoją główną siedzibę w Los Angeles, Kościół Scjentologiczny nieustannie budzi wszelkiego rodzaju kontrowersje. Wspomnijmy o tych najbardziej jaskrawych. Wątpliwości wzbudza choćby formuła działania organizacji nosząca w sobie wszelkie znamiona klasycznej sekty, z praktykami prania mózgu i wręcz ubezwłasnowolnienia jej członków na czele. Kolejnych źródeł polemiki doszukiwać się można w niejasnych wpływach kościoła w środowisku amerykańskich celebrytów, głównie tych związanych z ...

Czytaj dalej

Sampler: Siouxsie and the Banshees

Christine [Christine] Schizofrenia absolutnie nie jest w muzyce rockowej tematem tabu, przykładów można wymieniać wiele. A jednak piosenka Christine zespołu Siouxsie and the Banshees jest szczególna. Wystarczy tu wspomnieć chociażby przypadek choroby Syda Barretta, podejmowany czy to przez niego samego (The Piper at the Gates of Dawn i oba albumy solowe), czy też później przez muzyków Pink Floyd, kiedy pierwszego lidera nie było już w składzie grupy (głównie na płytach The Dark ...

Czytaj dalej

Mój Prince

W ostatnim czasie w świecie rocka obserwujemy zjawisko, które pozwolę sobie nazwać pękaniem tamy śmierci. Odchodzą najwięksi (trudno tu wymienić wszystkich), a to dopiero początek tej smutnej, acz nieuniknionej procesji. A jednak nawet w tym szerokim kontekście śmierć niespełna sześćdziesięcioletniego, w gruncie rzeczy wiecznie młodego i ciągle hiperaktywnego muzycznie Prince’a jest szokiem. Ale ja nie o tym, jak niepowetowaną stratą dla muzyki (nie tylko rockowej) jest odejście tego artysty; nie o tym, jak bardzo mnie to osobiście poruszyło i nadal ...

Czytaj dalej