Sampler: Jane’s Addiction

Ted, Just Admit It… [Przyznaj to, Ted…]

Jane’s Addition to zespół legenda (wciąż żywa: istnieje z przerwami od 1985 roku); Jane’s Addition to zespół-instytucja (choć nagrywająca rzadko).

Na taką reputację i kultowy wręcz status przekłada się nie tylko eklektyczna i energetyczna, a przy tym szalenie oryginalna muzyka, ale też to, co poza nią: przełamujący bariery banalnie prostej opozycji płciowej publiczny wizerunek muzyków (damskie stroje, quasi-homoseksualne pocałunki, mroczna przeszłość Perry’ego Farrella, wokalisty i lidera zespołu), bulwersujące okładki płyt (np. debiutanciej Nothings Shocking z 1988 roku, o której tu mowa, zdobi zdjęcie rzeźby autorstwa Farrella przedstawiające dwie nagie syjamskie bliźniaczki z płonącymi głowami) oraz tematyka podejmowanych tekstów. Na zaledwie czterech pytach studyjnych (zauważmy: wszystkich bezbłędnych i genialnych), grupa bez pruderii podejmuje takie tematy jak narkotyki, przemoc czy seks. Za każdym razem podchodzi do nich w sposób nieszablonowy, opisując zarówno ich jasne strony (jeśli takie da się znaleźć), jak i ciemne. Dzieje się tak chociażby w słynnej Jane Says (opowiadającej historię młodej narkomanki, a prywatnie znajomej zespołu, Jane Bainter) czy w równie słynnym Three Days (którego kanwę stanowi opis kilkudniowej orgii z udziałem wokalisty, jego partnerki Casey Niccoli i ich wspólnej przyjaciółki Xioli Blue). Wydaje się jednak, że utworem, który pod względem kontrowersji przebija wszystkie inne z repertuaru Jane’s Addition jest Ted, Just Admit It…, centralny punkt wspomnianej płyty Nothings Shocking.

Okładka albumu Nothings Shocking zespoły Jane’s Addition, 1988 r.

Zespoły Jane’s Addition. Od lewej Stephen Perkins, Perry Farrell, Eric Avery, Dave Navarro. 1988 r.

W swoim głośnym eseju Pożytki z literatury. Szok Rita Felski pisze: „Szok stanowi antytezę błogiej, niezmąconej i zmysłowej przyjemności, która kojarzy się nam z zachwytem. Nasze poczucie wewnętrznej równowagi zostaje zaburzone” (tłumaczenie Magdalena Kunz i Tomasz Kunz). Mam wrażenie, że dokładnie taki cel przyświecał Perry’emu Farrellowi, kiedy pisał tekst tej piosenki (muzyka jest dziełem wszystkich czterech członków grupy). Bo nie chodzi tu przecież tylko o obsesyjnie wykrzyczaną frazę „seks to przemoc” („sex is violent”) na tle psychodelicznych, plemiennych bębnów Stephena Perkinsa (w pierwszych minutach utworu) i zmasowanego ataku wściekłych, wręcz apokaliptycznych gitar Dave’a Navarro i Erica Avery’ego (w jego dalszej części). Kluczowe jest tu swoiste przekroczenie granicy pomiędzy tym, o czym mówić można, a tym, o czym wspominać nie wypada, czy wręcz nie wolno. Dzieje się tak dlatego, że owym Tedem z tytułu piosenki jest nie kto inny jak Ted Bundy, niesławny seryjny morderca. Pisząc o nim i – jak zobaczymy dalej – udzielając mu głosu, Farrell aspiruje do miana „wzorcowego nowoczesnego artysty”, którego w klasycznym tekście Wyobraźnia pornograficzna Susan Sontag nazywa „komiwojażerem sprzedającym szaleństwo” (w tłumaczeniu Ignacego Sieradzkiego). 

Ted Bundy (1946–1989) to wielokrotny morderca, który w latach 1974–1978 porwał, zgwałcił i zamordował kilkadziesiąt kobiet i dziewczyn; ostatecznie przyznał się do zabicia trzydziestu ofiar, ale śledczy podejrzewają, że znacznie więcej. Jednak Bundy nie jest tylko i po prostu mordercą. Dzięki swojej charyzmie, inteligencji i nieodpartemu urokowi osobistemu jawi się jako osoba daleko wykraczająca ponad nasze wyobrażenia o tego typu ludziach. A to przekłada się na jeszcze większe poczucie dyskomfortu i zagrożenia, jakie jego postać i jego historia wywołują. Stąd już tylko krok do popkultury, do której Bundy, wraz z jemu podobnymi – Charlesem Mansonem, Jeffreyem Dahmerem, Johnem Wayne’em Gacym lub Richardem Ramirezem – wkracza jako jej antyikona. I to niezależnie od tego, czy nam się to podoba, czy nie. Od 1984 roku – sześć lat po ostatecznym pojmaniu i trzy lata przed egzekucją na krześle elektrycznym – powstało na jego temat aż dziewięć filmów fabularnych, o książkach czy serialach dokumentalnych nie wspominając. Tylko w ostatnich pięciu latach premierę miały trzy filmy fabularne oraz dwa seriale dokumentalne (jeden dostępny na Netflixie, drugi na Amazonie). Nie można tu też nie wspomnieć o dosadnej satyrze na telewizyjną przemoc i swoisty kult seryjnych morderców, którą Bundy do pewnego stopnia zainspirował, a mianowicie o słynnym filmie Olivera Stone’a, Urodzeni mordercy (1994). Filmie, w którym zresztą piosenka Ted, Just Admit It… się pojawia, stanowiąc jego punkt kulminacyjny (mówiąc precyzyjnie: jest to miks tej piosenki z I Put A Spell On You Diamandy Galas; autorem tej podwójnej wersji zatytułowanej wymownie Sex Is Violent jest Trent Reznor). 

Trudno się zresztą kontekstowi Urodzonych mordercódziwić, bo utwór Jane’s Addiction jest równie przewrotny i kontrowersyjny jak film Stone’a (można wręcz zaryzykować tezę, że do pewnego stopnia piosenka zainspirowała obraz). Choćby dlatego, że w pewnym momencie wokalista zespołu niejako udziela Bundy’emu głosu – pojawia się fragment wywiadu z mordercą, pochodzący z bodaj pierwszego filmu dokumentalnego jemu poświęconemu, a mianowicie Murder: No Apparent Motive z 1984 roku. Ponownie odnosząc się do eseju Rity Felski, można powiedzieć, że jest to ten moment, w którym „przemoc w tekście, przeistacza się w przemoc tekstu”. Jest tak, gdyż w tym fragmencie Bundy zapewnia słuchaczy o swojej niewinności i robi to pomimo miażdżących dowodów przemawiających za jego winą (podobne manipulacje i uniki stosował przez cały okres uwięzienia). Czy więc Farrell wraz z Jane’s Addiction nie przekraczają tu granicy nieprzekraczalnej? Czy chodzi tu o gloryfikację zbrodniarza i jego czynów? Nie wydaje mi się. Bo choć – jak pisze Susan Sontag – „człowiek, chore zwierzę, nosi w sobie pożądanie, które może doprowadzić go do obłędu”, to Farrell zdaje się mocno stąpać po ziemi. A ta piosenka to nie apoteoza zła, a wiwisekcja mechanizmów popkultury, która owo zło często oswaja i podaje nam w postaci strawnej, niebudzącej moralnych dylematów papki. Czy więc i my czasem nie padamy ofiarami takich manipulacji? Przyznajmy, że i tak bywa, i nie poczujmy się bynajmniej lepiej.

Przyznaj to, Ted…

w aparacie zdjęcia
setki zdjęć
nic szokującego
wszyscy nadzy i oszpeceni
w sumie nic szokującego
później zjawia się on
a ona nie jest już nieskalana
jej seks staje się przemocą

w telewizji obrazy
tysiące obrazów
i nic z tego nie szokuje
co pół godziny ktoś zostaje pojmany
policjanci prowadzą go przez tłum
a wszystko to przypomina to telewizyjne show
takie jak wiadomości
pełne seksu i przemocy

bo seks to przemoc
seks to przemoc
seks to przemoc!
SEKS TO PRZEMOC!
SEKS TO PRZEMOC!!!

ja zabijam ludzi,
a ty mi wyglądasz na kawał mięsa
po wszystkim wyrzucę twoją wykałaczkę
i będę cię błagał o przebaczenie

z tego właśnie powodu
z tego powodu

to coś jest we mnie
czy w tobie też?
czy to nie jest też twój problem?
wyssany z mlekiem matki?

za dużo gadasz
robisz z siebie kozła ofiarnego
o to mi właśnie chodzi
o to chodzi jemu:
że wszyscy jesteśmy idiotami

przed oczami migawki,
w których ją upadlasz
twój pierwszy język
jak mleko z piersi matki

a seks to przemoc
seks to przemoc
seks to przemoc!
SEKS TO PRZEMOC!
SEKS TO PRZEMOC!!!

Ted, Just Admit It…

Camera got them images
Camera got them all
Nothing’s shocking…
Showed me everybody
Naked and disfigured
Nothing’s shocking…
And then he came
Now sister’s
Not a virgin anymore
Her sex is violent

The T.V.„s got them images
T.V.„s got them all
It’s not shocking!
Every half an hour
Someone’s captured and
The cop moves them along…
It’s just like the show before
The news is
Just another show
With sex and violence

Sex is violent…
Sex is violent…
Sex is violent…
Sex is violent…
Sex is violent!

I am the killer of people
You look like a meatball
I’ll throw away your toothpick
And ask for your forgiveness

Because of this thing!
Because of this thing!
Because of this thing!

That’s in me
Is it not in you?
Is it not your problem?
A baby to a mother…

You talk too much
To your scapegoat
That’s what I say
He tells you everyone is stupid
That’s what he thinks!

Snapshots
Make a girl look cheap
Like a tongue extended
A baby’s to a mother

Sex is violent!
Sex is violent!
Sex is violent!
Sex is violent!

Może Ci się także spodobać

Prezentownik NCPP

Kropla drąży skałę

DROGA DONIKĄD – dwadzieścia lat po debiucie Cool Kids of Death

Sampler: Fontaines D.C.