Jeszcze będzie przepięknie

Kiedy zas­tanaw­iałem się, kto w cza­sach pan­demii mógł­by w najpełniejszy sposób opowiedzieć o branży muzy­cznej, jej prob­lemach i wyzwa­ni­ach, przed który­mi stoi, przyszedł mi do głowy właśnie Robert Gajew­s­ki. Pra­cown­ik Kayaxu i menadżer Smo­li­ka, Keva Foxa, Skubasa oraz Miro Kępińskiego, stąd przede wszys­tkim nasza zna­jo­mość, ale to nie jedyne jego akty­wnoś­ci, Robert jest też bowiem wokalistą zespołu Car­nal, menadżerem w warsza­wskim klu­bie Pal­la­di­um oraz dzi­en­nikarzem radiowym, który od lat prowadzi swo­ją audy­cję Dark­side w Radiu Kampus.

fot. Mar­ta Kacprzak

Rafał Czar­nec­ki: Kiedy prosiłem Cię o tę roz­mowę, byłeś chy­ba jeszcze pełen nadziei, że wkrótce wszys­tko wró­ci do normy, zażar­towałeś, że proszę Cię o „wywiad środowiskowy”. Dziś już wiemy, że tak nie będzie, zacznę więc trochę ogól­nie: jakie nas­tro­je panu­ją ter­az w środowisku muzycznym? 

Robert Gajew­s­ki: Rzeczy­wiś­cie, kiedy roz­maw­ial­iśmy po raz pier­wszy, nas­tro­je były nieco bardziej optymisty­czne i wszyscy sądzil­iśmy, że w maju, a już na pewno w czer­w­cu wszys­tko wró­ci do normy. Nikt nie spodziewał się, że ta niepewność będzie trwać i trwać. W zasadzie mamy już początek maja i wciąż nic konkret­nego nie wiemy. Ani ze strony rzą­du, ani ze strony spec­jal­istów lekarzy wiru­sologów nie pada­ją żadne konkretne wiado­moś­ci, które pozwalały­by na spoko­jne patrze­nie w przyszłość. Myślę, że najlep­szym określe­niem na panu­jące nas­tro­je będzie słowo „niepewność”. Z drugiej jed­nak strony nadzie­ja umiera ostat­nia i mam wraże­nie, że spod tego cienia niepewnoś­ci wciąż wyziera sporo jas­nych promieni, które każą wierzyć, że jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie nor­mal­nie.

Znaleźliśmy się w nowej, niez­nanej dotąd sytu­acji. Nie może­my się spo­tykać, prze­by­wać wspól­nie, wszys­tkie imprezy są zaw­ies­zone lub odwołane. Czy w dzisiejszych cza­sach muzyk w ogóle może wyżyć bez koncertowania?

Wszys­tko zależy od tego, jak wielu rzeczy dokon­ał wcześniej, czy ma na swoim kon­cie pły­ty, nagra­nia, dorobek, który przez jak­iś czas może na niego pra­cow­ać. Mam na myśli ZAiKS, STOART itp. Jak­iś czas bowiem tantiemy z tytułu praw autors­kich i wykon­aw­czych mogą zaspokoić różne bieżące wydat­ki i potrze­by. Jeśli mówimy jed­nak o młodych muzykach, to obec­na sytu­ac­ja wprost odcięła ich od możli­woś­ci jakiegokol­wiek zarobkowania.

Ist­nieje jakaś szansa, że let­nie fes­ti­wale muzy­czne się odbędą?

Z dnia na dzień dochodzą do nas coraz to nowe infor­ma­c­je o kole­jnych odwołanych kon­cer­tach, fes­ti­walach, wydarzeni­ach kul­tur­al­nych. Myślę, że w formie, w jakiej to odby­wało się do tej pory, nie ma na to szans. Z drugiej strony pojaw­ia się sporo nowych pomysłów, jak poradz­ić sobie w obec­nej sytu­acji. Jed­nym z rozwiązań są kon­cer­ty online, innym – pomysły związane z kon­cer­ta­mi wzorowany­mi na kinach samo­chodowych. Pier­wsze tego typu kon­cer­ty miały już miejsce w Danii i na Litwie. Myślę, że zarówno artyś­ci, jak i pub­liczność mają już dość siedzenia w domu. Każdy potrze­bu­je nowych doz­nań, w tym este­ty­cznych. Sądzę, że minie jeszcze kil­ka chwil, a na pewno pojawi się więcej kreaty­wnych rozwiązań, które poz­wolą cieszyć się znów muzyką na żywo.

A czy obec­na sytu­ac­ja będzie miała także wpływ na plany wydawnicze artystów?

Wydanie pły­ty, wszelkie dzi­ała­nia pro­mo­cyjne z tym związane to dłu­gi pro­ces. Przy wyda­niu pły­ty waż­na jest też współpra­ca z medi­a­mi, rozgłoś­ni­a­mi radiowy­mi itp. Trze­ba przy­go­tować sesję zdję­ciową, zro­bić teledys­ki. To wszys­tko wiąże się też z konkret­ny­mi nakłada­mi finan­sowy­mi. Za każdym razem też wyma­gany jest kon­takt człowieka z człowiekiem, cza­sem sporej ekipy. Myślę, że do momen­tu opanowa­nia sytu­acji epi­demicznej wielu wydaw­ców i artys­tów będzie nieco rozważniej pod­chodz­ić do tych spraw. I ze względów finan­sowych, i ze wzglę­du na troskę o zdrowie. Cała inwest­y­c­ja, którą artys­ta, man­age­ment i wydaw­ca ponoszą w związku z wydaniem pły­ty, zazwyczaj ma szan­sę się zwró­cić m.in. pod­czas udanej trasy kon­cer­towej, dzię­ki zagranym fes­ti­walom, współpra­cy z marka­mi itp. W obec­nej sytu­acji, kiedy więk­szość let­nich fes­ti­wali jest odwołana, a jesień wciąż stoi pod znakiem zapy­ta­nia, trud­no jest planować. Tym bardziej że wciąż rządy nie poda­ją w zasadzie żad­nych konkret­nych dat ani przepisów i reg­u­lacji, które miały­by być przestrze­gane przy orga­ni­za­cji wydarzeń. Niem­niej – pod­kreślę to jeszcze raz – wciąż szukamy rozwiązań, które umożli­wią nam wszys­tkim wykony­wanie swo­jej pra­cy i real­i­zowanie swoich pasji.

Wszyscy mówią o muzykach, ale nie zapom­i­na­jmy też, że branża muzy­cz­na to nie tylko artyś­ci, ale też agenc­je kon­cer­towe, por­tale bile­towe, firmy nagłośnieniowe itp. 

To wszys­tko, o czym wspom­ni­ałeś, to naczy­nia połąc­zone. To ogrom­na rzesza ludzi, prze­cież branża muzy­cz­na to nie tylko artyś­ci, wokaliś­ci, którzy są zazwyczaj na pier­wszym planie. Częs­to prze­cięt­ny fan muzy­ki nie zda­je sobie sprawy, ile osób jest zaan­gażowanych w pro­dukcję kon­cer­tu czy fes­ti­walu. Każdy zespół to przy­na­jm­niej dziesięć kole­jnych osób poza samy­mi muzyka­mi, które tworzą team artysty: muzy­cy sesyjni, tech­niczni, real­iza­torzy dźwięku, man­agerowie, kierow­cy, cza­sem też styliś­ci, fryz­jerzy itp. Każ­da z tych osób ma na utrzy­ma­niu rodz­inę… Dodatkowo pamię­ta­jmy też o ekipach, które staw­ia­ją sce­ny, dostar­cza­ją sprzęt nagłośnieniowy, oświ­etle­niowy, ale też firmy, które pracu­ją wokół fes­ti­walu, drukarnie, pro­du­cen­ci odzieży, koszulek, gadżetów fes­ti­walowych i tzw. mer­chu, to wresz­cie pro­du­cen­ci ban­nerów, reklam, firmy ochro­niarskie, firmy sprzą­ta­jące, bileterzy, bar­mani i cała gas­trono­mia. Fes­ti­w­al to cza­sem kilka­set osób, które przy nim pracu­ją, zara­bi­a­ją, płacą podat­ki, utrzy­mu­ją z pra­cy w branży muzy­cznej swo­je rodziny. Uważam, że ważne jest, żebyśmy sobie wspól­nie uświadomili, że prze­mysł muzy­czny, czy szerzej rozry­wkowy, to szereg zależnych od siebie grup i zawodów, dla których brak kon­certów, fes­ti­wali, wydarzeń kul­tur­al­nych to po pros­tu trwałe bezrobocie.

Czy myślisz, że są jakieś rozwiąza­nia, które w tej trud­nej sytu­acji mogą w jakikol­wiek sposób wspomóc całą branżę muzyczną?

Tak jak w cza­sie suszy poma­ga się rol­nikom, tak jak w cza­sie innych klęsk żywiołowych poma­ga się potrze­bu­ją­cym, tak samo powin­niśmy jako społeczeńst­wo brać obec­nie pod uwagę również pomoc branży artysty­cznej. Zad­ban­ie o ciągłość kul­tu­ry, której muzy­ka jest częś­cią, powin­no leżeć w intere­sie każdego społeczeńst­wa i reprezen­tu­jącego to społeczeńst­wo rzą­du. Mam na myśli bezpośred­nią, doraźną pomoc, ale też dłu­goter­mi­nowe reg­u­lac­je, które w dłuższej per­spek­ty­wie będą w stanie wesprzeć branżę artysty­czną. Wyobraźmy sobie ter­az nasze życie bez sztu­ki wokół: bez muzy­ki, bez lit­er­atu­ry, teatru, filmów, książek, obrazów… bez przysłowiowego Net­flixa, Spo­ti­fy i YouTube’a…

Wiado­mo, że kul­tura bard­zo częs­to jest trak­towana po macosze­mu, czy w ogóle widzisz jakieś wyjś­cia z tej sytu­acji? Wszyscy, mówiąc o przyszłoś­ci, uży­wa­ją ter­minu „nowa nor­mal­ność”. Jak według Ciebie może ona wyglądać?

Tego nie wie nikt. Na pewno czeka nas wszys­t­kich nieco inne myśle­nie o kul­turze, rozry­w­ce, być może w ogóle o kon­tak­tach między­ludz­kich. Mam nadzieję, że w niedalekiej per­spek­ty­wie wszys­tko wró­ci do normy. Nie wyobrażam sobie bowiem na dłuższą metę świa­ta, który jest zamknię­ty w czterech ścianach domów. Gospo­dar­ka musi ruszyć, a ludzie muszą się kon­tak­tować się ze sobą, spędzać czas twarzą w twarz. Jestem też przeko­nany, że wszyscy wyciąg­niemy z tego lekcję poko­ry, że zaczniemy szanować to, co mamy, nauczymy się żyć tu i ter­az, ale też myśleć o przyszłoś­ci zarówno włas­nego kra­ju, jak i szerzej – przyszłoś­ci naszej plan­e­ty, jej przy­rody, która – jak się okazu­je – może nam w najm­niej oczeki­wanym momen­cie pokazać środ­kowy palec i przy­pom­nieć, kto tu rządzi. Myślę też, że slo­gan „zero waste” nabierze dodatkowego znaczenia. Każdy z nas bowiem prze­wartoś­ci­u­je niek­tóre swo­je potrze­by, inaczej spo­jrzy na to, co rzeczy­wiś­cie jest niezbędne, a czego może użyć ponown­ie, czym może się podzielić z inny­mi. Zarówno z tros­ki o środowisko nat­u­ralne, jak i z czys­to finan­sowego punk­tu widzenia. Jeśli chodzi o kul­turę, głęboko wierzę, że wszyscy: artyś­ci, twór­cy, ani­ma­torzy kul­tu­ry wyjdziemy z tego kryzy­su sil­niejsi, bardziej świado­mi wspól­nych potrzeb. Sądzę też, że bard­zo szy­bko nauczymy się całkiem nor­mal­nie funkcjonować w nowej rzeczy­wis­toś­ci „z paki­etem nowych wirusów w tle”. Świat pod­nosił się już wielokrot­nie z różnych katak­l­izmów, trzęsień zie­mi, wojen i pandemii.

Może Ci się także spodobać

Kul­tura dla wszystkich

Hubert „Spięty” Dobaczewski

Musi się utrząść, utrzeć, ułożyć

Miniatu­ry Cza­su Pandemii